Bieszczadzcy paralotniarze oddają hołd Ojcu Świętemu

LESKO. W poniedziałkowy wieczór, 4 kwietnia ok. godz. 19.00, mieszkańcy Leska mogli zobaczyć przelatującą nad miasteczkiem motoparalotnię ciągnącą za sobą w powietrzu czarną, żałobną flagę. W taki dość nietypowy sposób bieszczadzcy paralotniarze postanowili uczcić pamięć Jana Pawła II.

Członkowie leskiej Bieszczadzkiej Grupy Sportów Ekstremalnych przygotowania do tego nietypowego lotu, rozpoczęli już rano. Zakupiwszy odpowiedni, czarny materiał, zamówili u miejscowej krawcowej żałobny kir o wymiarach 1,5 x 4m, który miał powiewać podczas lotu na paralotni pod pilotem. Popołudniową porą zorganizowali próby przed lotem nad miasteczkiem na wzgórzu powyżej stacji meteorologicznej w Lesku.
Zamocowana pod paralotnią flaga to utrudnienie dla pilota – wyjaśnia Wacław Kuzło, członek Paralotniowej Kadry Narodowej. – Postanowiliśmy przed przelotem nad Leskiem wykonać próbę, podczas której przetestujemy opuszczenie ciężarka z flagą poniżej mojej uprzęży, a następnie zbadać, jak wpływa ona na mój lot. Zależy mi na tym aby ten lot był spokojny i bezpieczny – dodaje.
Obserwowaliśmy przygotowania i narastający wiatr z południa, który opóźniał start prawie aż do momentu zachodu słońca.
Ten wiatr nie jest jeszcze dostatecznie stabilny. Musimy jeszcze zaczekać, bo lot paralotni z napędem wymaga odpowiednich warunków – wyjaśnia Mariusz Witlański, na co dzień pracownik leskiego starostwa.
Następuje pierwsza próba. Okazuje się, że na wysokości kilkunastu metrów nad ziemią wieje o wiele silniej i pojawiają się kłopoty. Kir szargany wiatrem zaczepia o część napędu motoparalotni i zostaje naderwany. Wacław Kuzło ląduje z powrotem na miejscu startu i wszyscy staramy się doprowadzić materiał do stanu, który pozwoli na ponowny start. Z pomocą przychodzi nam nawet operator Telewizji Polskiej dokumentujący cale wydarzenie dla programu „Miasto Marzeń”. Porzuca na jakiś czas kamerę i pomaga nam zacerować rozdarty materiał.
Gdy wszystko jest już gotowe, okazuje się, że wiatr na szczęście zelżał. Do zachodu słońca pozostaje zaledwie kilka minut, ale tym razem Wacław Kuzło startuje bez najmniejszych przeszkód. Wykonuje jeszcze okrążenie nad stacją meteo opuszczając pod sobą na linie flagę i kontynuuje lot w kierunku Leska.
– Czujemy ogromny smutek, a zarazem wzruszenie – mówi Mariusz Witlański obserwujący lot kolegi. – Mamy nadzieję, że wychodzący właśnie z kościoła mieszkańcy z Leska spojrzą w niebo na paralotnię i zobaczą przypięte do niej obydwie flagi – jedną w barwach papieskich oraz tę żałobną. Chcielibyśmy w ten szczególny sposób uczcić pamięć Jana Pawła II – największego Polaka, jaki za naszego życia stąpał po Ziemi.

Zainteresowanych, zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu z lotu nad Leskiem na stronach Bieszczadzkiego Portalu Internetowego
http://www.bieszczady.pl

Tekst/zdjęcia: Stanisław Strzyżewski/www.bieszczady.pl